Remus
od zawsze kochał czytać. I nie chodziło tylko o książki sensacyjne. Wszelkiego
rodzaju podręczniki, ciekawe eseje, a nawet artykuły w "Proroku
Codziennym" mogły go zainteresować. Chodziło o to, aby Remus miał co
czytać.
Nie
oznaczało to wcale, że Remus miał ochotę czytać wypracowania o średniowiecznych
polowaniach na czarownice, czy poradnik jak poradzić sobie z trądzikiem.
Chodziło o wartościową lekturę, taką, która miała w sobie to coś. Jeśli
ktoś powiedział w jego obecności, że Historia Hogwartu jest nudna i
bezwartościowa, Remus mógł zrobić wykład dotyczący znaczenia tego dzieła.
Ale
jego ulubioną książką był "Buszujący w zbożu". I żaden z Huncwotów
nie musiał pytać dlaczego.
Cała
szkoła wiedziała o miłości Remusa do książek. Gryfoni zawsze wiedzieli do kogo
się zwrócić w razie problemów z zadaniem, Krukoni szanowali go za to, a Puchoni
obdarzali ciepłym uśmiechem. Natomiast Ślizgoni śmiali się, że "Lupin
znalazł sobie kolejną dziewczynę".
Rzecz
w tym, że Remus nigdy nie pożyczał nikomu swoich książek, zwłaszcza
"Buszującego w zbożu". Każda powieść była dla niego swego
rodzajem oderwania się od świata. W każdej z nich Remus przechowywał kawałek
duszy, ale w tej powieści była ona cała. Nie dosłownie, oczywiście.
Lubiane powieści zawierały w sobie to coś, co nie pozwalało Remusowi na
pożyczanie ich nikomu. Były jego własnym skarbem, czymś najważniejszym.
Zawierały cząstkę jego serca, a serca nie można ofiarować byle komu.
Chociaż
Remus zakochał się już w pewnej osobie, nie mógł nikomu o tym powiedzieć.
Nigdy. Mógłby ją stracić, a tego bał się najbardziej.
Widok
Remusa z książką, był tak samo częsty, jak widok Syriusza z jego najnowszą
dziewczyną. Pomimo powszechnej opinii Łapa nie umawiał się z tak zwanymi
"plastikami". Jego dziewczyna
musiała mieć intelekt. Nie mógł chodzić z kimś, z kim mógłby rozmawiać
wyłącznie o najnowszych trendach w modzie lub słuchać plotek. Syriusz lubił inteligentne
dziewczyny. Mógł rozmawiać na błahe tematy takie jak quidditch, lub
poważniejsze, jak na przykład wojna poza granicami Hogwartu. Chodziło o to,
żeby dziewczyna umiała słuchać i prowadzić przemyślane i mądre
rozmowy.
Syriusz
szukał w dziewczynie tego czegoś. Jak dotąd nie znalazł. Jedynymi
dziewczynami spełniającymi jego kryteria intelektualne (i estetyczne) były Lily
Evans i Mary McDonald, lecz Łapa nie był nimi zainteresowany.
Był
jeszcze ktoś, chociaż Syriusz nie zdawał
sobie z tego sprawy.
I
kiedy przyszło Boże Narodzenie, Syriusz dostał wyjątkowy prezent. Podniszczony
egzemplarz "Buszującego w zbożu". Syriusz natychmiast poznał, do
kogo należy. Uśmiechnął się i spojrzał na Lunatyka. I jego serce zrozumiało.
____________________
Witam wszystkich! Przepraszam, że nie dodawałam nic tak długo, niestety nie miałam weny. Miniaturka inna niż zazwyczaj... Jakoś wczoraj mnie naszło w najmniej odpowiednim momencie - pod prysznicem. Oczywiście zanim zdążyłam się dorwać do ołówka, połowa wyleciała mi głowy, ale mam nadzieję, że ujęłam to, co najważniejsze. Miałam napisać zupełnie inną miniaturkę rozpoczynającą się od zdań: Pocałunek. Powinna myśleć o smaku jego ust, zapachu jego perfum, jego dłoni przesuwających się wzdłuż się jej pleców ale nie wiedziałam co napisać dalej. No cóż, może jeszcze do tego wrócę. Wybaczcie za błędy, mam kota na kolanach i ciężko się pisze :D
Ale świetne! Długo czekałam na notkę od ciebie i doczekałam się. Podoba mi się podejście Remusa do Syriusza, to było takie awwww.
OdpowiedzUsuńIm więcej o nich czytam, tym bardziej przekonuję się, że w sumie z nich dobra para mogłaby być. Możliwe, że kiedyś natchnie mnie na nich :D.
Pozostaje mi tylko niecierpliwie czekać na kolejne! Może coś o Draco? :D ALBO NARCYZA? :D