*soundtrack*
Regulus Black otworzył oczy. Jasne, niemal białe światło oślepiło go, więc czym predzej je zamknął. Po dłuższej chwili uchylił trochę powieki.
Znajdował się w pokoju pełnym światła i mgły. Nie wiedział gdzie jest, ani co się stało. Spojrzał na siebie: miał na sobie tylko spodnie, jednak nie było mu zimno. Przeciwnie: czuł się jakby wyszedł z ciepłej wody w ciepły, słoneczny dzień.
Rozejrzał się. Pomieszczenie, w którym się znajdował było większe niż mu się wcześniej wydawało. Nie widział sklepienia ani ścian, ale pokój rozciągał się jakby nie miał końca.
W oddali stała samotna postać ubrana w długą, srebrną szatę. Regulus z wahaniem podszedł do niej, niepewny gdzie jest i co się stanie.
- A wiec dotarłeś tu! - rozległ się głos. Mężczyzna stanął przed Regulusem i uśmiechnął się smutno. Siwa broda sięgała mu do piersi, jego srebrne włosy poruszały się jakby pod wpływem wiatru, chociaż Regulus nie czuł naporu powietrza. Emanowała od niego siła, dobroć i wielka mądrość. Regulus cofnął się o krok. - Jesteś wcześniej, niż oczekiwałem. Oh, ileż takich młodych ludzi tu jeszcze dotrze... - Pokręcił głową.
Regulus otworzył szeroko oczy, zupełnie zdezorientowany.
- Przepraszam... Ale nie mam pojęcia kim pan jest - rzekł ze skruchą w głosie.
- Jestem Merlin - przedstawił się czarodziej.
Regulus uniósł brwi.
- TEN Merlin? - zapytał niedowierzająco. - Najpotężniejszy czarodziej w historii? Naprawdę?
Mężczyzna pokiwał głową.
- Ale przecież... - Regulus zawahał się. - Nie żyjesz. Nie żyjesz od wieków. Jak to możliwe, że... - Nagle do niego dotarło. Otworzył szeroko oczy. - Czy to oznacza, że ja również nie żyję?
Merlin westchnął.
- Obawiam się, że to prawda. Zostałeś zabity przez te wstrętne inferiusy, nie pamiętasz?
Regulus mrużył oczy.
- Jakie infe... - Ale urwał. Nagle przypomniał sobie wszystko, obrazy przelatywały przez jego głowę: polecenie Czarnego Pana, opowieść Stworka, aż w końcu tajemnica Tego Którego Imienia Nie Wolno Wymawiać i Stworek wołający rozpaczliwie swojego pana. Odetchnął głęboko. - Czy Stworek zniszczył medalion? Co się stalo z moją rodziną, czy są bezpieczni? Czy Sam-Wiesz-Kto dowiedział się prawdy? Co...
Ale Merlin uciszył go machnięciem ręki.
-Na wszystko przyjdzie czas.- Odparł spokojnie - Cierpliwości. Są ważniejsze sprawy.
- Ale...
- Jesteśmy teraz w miejscu, gdzie nie liczy się czasu i nic nie przemija. - Powiedział łagodnym głosem. - Ból i cierpienie nie będą nas ranić, choć jeśli je dopuścimy, nadal będziemy je odczuwać. Nie czujemy upływu lat czy starzenia się. Po prostu istniejemy.
- To znaczy gdzie?
- Nazwałbym to... Poczekalnią. Tak, to dobre słowo. Są tu ludzie, których czas jeszcze nie nadszedł, także Ci, którzy pragną spotkać się ze swoimi bliskimi. Ja jestem Strażnikiem Poczekalni i ofiaruję ci miejsce wśród nas. Czy przyjmiesz propozycję?
Regulus odetchnął.
- Chwila... Jestem zaszczycony i w ogóle, ale... Nie wiem, czy to dobry pomysł. Nie czuję się najlepiej wśród ludzi. Unikają mnie, a ja ich. Nie jestem najlepszym towarzyszem.
Merlin podniósł rękę.
- Spójrz - zakreślił krąg w powietrzu, a mgła się przerzedziła, ukazując tłum ludzi. Jedni byli w kilku-kilkunasto-osobowych grupkach, inni byli sami. - Każdy z nich jest w swojej strefie. Ludzie są wśród przyjaciół, rodziny, a inni czekają na dwóch bliskich. W strefie nie czuje się samotności ani upływu lat. Nikt nie ma dostępu do twojej strefy, chyba, że go do siebie zaprosisz. Nikt ci nie przeszkadza, ale jeśli chcesz, możesz dołączyć do innych.
Regulus westchnął i patrzył w zdumieniu.
- Kiedy wejdziesz do swojej strefy, zobaczysz miejsce za którym tęsknisz, lub takie, które ci się spodoba. Nikt cię zobaczy jeśli taka będzie twoja wola. Tak robią tu ludzie: Ukrywają się przed wzrokiem innych, aż od czasu do czasu wychodzą.
- I oni... Naprawdę się nie widzą? - spytał Regulus w osłupieniu. - To naprawdę zdumiewające.
-Nie widzą, nie słyszą... To ich wybór. A jaka jest twoja decyzja? Zostajesz tu czy idziesz dalej?
Regulus zamknął na chwilę oczy, zastanawiając się. Kiedy je otworzył, zobaczył starca pełnego troski.
- Czy... każdy może tu zostać? To znaczy... -zawahał się. - Byłem śmierciożercą. Jestem śmierciożercą. To raczej miejsce dla dobrych ludzi, a ja... Ja taki nie jestem.
Merlin położył mu dłoń na ramieniu.
- Regulusie - rzekł - jesteś młody. Masz zaledwie osiemnaście lat, to normalne, że popełniłeś błąd. Obserwowałem cię i mogę powiedzieć ci jedno: naprawiłeś go. Kiedy usłyszałeś historię swojego skrzata zdecydowałeś się porzucić Voldemorta, chciałeś go zniszczyć. Miałeś nadzieję, że ktoś go pokona i próbowałeś w tym pomóc... I to właśnie sprawiło, że jesteś teraz tutaj. Nie byłbyś, gdybyś nie zasłużył. Dlatego pytam jeszcze raz: zostaniesz tu?
Regulus spojrzał w oczy staruszka i odpowiedź sama spłynęła z jego ust.
- Zostanę.
I tak się stało. Regulus zamieszkał w swojej strefie, obserwował ludzi żyjących i czekał.
Kilka ziemskich lat później, trzydziestego pierwszego października odwiedzili go niespodziewani goście. Byli to mężczyzna w krótkich, rozczochranych włosach z okularami na nosie i piękna, rudowłosa kobieta
- Można? - spytał niepewnie James - Merlin powiedział, że mamy tu wejść.
- Oh, oczywiście - odparł Regulus. - Rozgłoście się... Uhm... Napijecie się herbaty?
Nie czekając na odpowiedź zaczął przygotowywać trzy kubki gorącej herbaty.
Lily i James obserwowali życie Harry'ego, zrozpaczeni, że nie mogą być jego częścią. Po jakimś czasie Lily się odezwała
- Ty jesteś Regulus. Brat Syriusza.
- Łapa mówił, że byłeś śmierciożercą. - zauważył James.
Młody Black spojrzał na nich zmieszany.
- Byłem - odparł. - Ale przestałem być... To długa historia.
- Mamy sporo czasu - rzekł James rozsiadając się wygodnie w fotelu.
I Regulus opowiedział im wszystko. Tak upłynęło im piętnaście lat: na rozmowach, obserwowaniu świata żywych, i czekaniu.
Aż w końcu nadszedł ktoś, za kim Regulus tęsknił najbardziej, chociaż obawiał się jego reakcji.
- Syriuszu - powiedział cicho, kiedy Łapa przywitał się z dwójką swoich przyjaciół - Miałem nadzieję, że tak wcześnie tu nie trafisz...
- Regulusie - odparł cicho Wąchacz - Nie spodziewałem się tu Ciebie... Co ty tu robisz?
A kiedy Lily powiedziala Syriuszowi prawdę o Regulusie, Łapa uściskał swojego młodszego brata.
- Mamy sporo do nadrobienia, co? - powiedział cicho.
- Mamy na to całą wieczność - odpowiedział Regulus przytulając starszego brata. W końcu pogodził się z tym, którego tak podziwiał. Nareszcie stał sie szczęśliwy i poczuł się jak w domu.
To już trzecia miniaturka a już wiem, że jesteś niesamowita. Idealnie dobrana piosenka - czemu ja tak nie umiem? XD Nie spodziewałam się, że Regulus trafi w otchłanie poczekalni i spotka Merlina. Niemniej, kiedy wszedł do tej swojej strefy i potem rodzice Harry'ego i Syriusz. jejku no, wzruszyłam się, a mam tendencję do wzruszania się czasami nawet na błahostkach.
OdpowiedzUsuńNie mogę doczekać się kolejnej miniaturki, mam nadzieję, że szybko ją napiszesz. :)
Pozdrawiam ciepło! :*
Jest kilka literówek więc może przeleć tekst sobie to może wyłapiesz ^^
OdpowiedzUsuńMini przepiękna! Na końcówce miałam łzy w oczach. Masz bardzo fajny i lekki styl pisania, co sprawia, że czyta mi się bardzo szybko.
A ten Merlin..! Byłam w szoku, ale jednocześnie trochę mi się śmiać chciało.
Swoją drogą chyba chciałabym, żeby tak po części wyglądało niebo ;)
Pozdrowionka :)