*soundtrack*
Bill chodził tam i z powrotem po całej kuchni już od kilku minut. Twarz miał zaciśniętą, a oczy szeroko otwarte. Dłonie zaciśnięte w pięści raz po raz uderzały o ścianę, powodując kruszenie się farby.
Ginny przyglądała się temu - na początku - z zaciekawieniem, aż w końcu ze zniecierpliwieniem. Kilka dni temu wróciła na wakacje do domu po czwartej klasie i nie wiedziała co ze sobą zrobić. Zeszła na dół po herbatę, kiedy zobaczyła Billa miotającego się po całej kuchni.
- Rób tak dalej i cały ten dom runie na twoją głowę - powiedziała zgryźliwym tonem, kiedy Bill po raz kolejny uderzył pięścią w ścianę.
Młody Weasley rozejrzał się i zobaczył swoją młodszą siostrę opartą niedbale o framugę drzwi, przypatrującą mu się potępiająco.
- Naprawdę zamierzasz rozwalić cały dom? - spytała.
Bill westchnął.
-Przepraszam...
- Co się właściwie stało? - spytała Ginny podchodząc do kuchenki - Flegma dała ci w kość?
- Nie nazywaj jej tak, Ginny - odparł Bill. Usiadł przy kuchennym stole i schował głowę w ramionach. - Po prostu nie wiem, co mam robić.
Ginny postawiła na stole kuchennym dwa kubki parującej herbaty i usiadła obok brata.
- O co chodzi? - spytała cicho.
Bill wypił połowę herbaty jednym haustem i westchnął.
- Po prostu nie wiem co robić - powtórzył i zaczął opowiadać. W miarę opowiadania Ginny coraz lepiej rozumiała frustrację brata.
Bill zawarł umowę z goblinami: istoty z Banku Gringotta miały zrobić dla Billa piękny pierścionek z akwamarynem, a Bill miał go opłacić. Umowę dotrzymały obie strony, kiedy jednak Bulgnar - twórca pierścienia - dowiedział się, się, że Bill ma zamiar dać go Fleur - poczuł się osobiście dotknięty i uznał to za zdradę.
- Nie bardzo rozumiem gobliny - pokręciła głową Ginny - Profesor Binns co chwilę opowiada nam o buntach i zamieszkach goblinów, teraz ten goblin z Gringotta ma coś do ciebie... Co z nimi nie tak?
- Gobliny bardzo bronią swoich skarbów - odparł Bill. - Dla nich prawowitym posiadaczem jakiegoś przedmiotu jest jego twórca. Kiedy czarodzieje zamawiają coś od goblinów, muszą to wysoko opłacić... A i wtedy gobliny uważają to za pożyczkę. Nasz zwyczaj zatrzymywania i przekazywania sobie nawzajem przedmiotów, będących robotą goblinów jest dla nich prawie równoznaczny z kradzieżą. Właśnie dlatego Bulgnar uważa mnie za złodzieja... Żąda zwrotu pierścionka.
Ginny pokręciła głową.
-Ty ją naprawdę kochasz - powiedziała z niedowierzaniem. - Dla kogoś innego nie zawarłbyś takiej kretyńskiej umowy... - westchnęła - chyba naprawdę muszę sie pogodzić z myślą, że Flegma będzie moją siostrą...
- Tak, kocham ją. I nie nazywaj jej tak, proszę cię... - westchnął Bill. - Tak szybko nie zostanie twoją siostrą, skoro muszę oddać pierścionek.
- Tego żąda goblin? Oddania pierścionka?
- Tak. Właśnie to muszę zrobić. Albo to, albo oddanie jakiegoś innego wartościowego przedmiotu wykonanego pzrez gobliny... Albo dopłata trzech tysięcy galeonów... Ja nie mam takich pieniędzy - pokręcił głową i wypił resztę herbaty.
- Musi być jakiś sposób - westchnęła Ginny. - Nie uwierzę, że nie ma.
Bill westchnął i wyciągnął z kieszeni pudełeczko pokryte czerwonym aksamitem. Chwilę potrzymał je w ręku, a następnie otworzył. Oczom Ginny ukazał się wspaniały widok: na cienkiej obrączce z białego złota został umocowany średniej wielkości akwamaryn. Kamień zdobiły maleńkie diamenciki. Na wewnętrznej stronie obrączki widniał widniał wygrawerowany napis "Pour ma Fleur".
- Jest piękny - wyszeptała Ginny. - Spodoba się jej.
- Jeśli go kiedyś zobaczy... - mruknął Bill.
Ginny spojrzała na niego. Mimo, że nie chciała tego przyznać widziała, że Bill naprawdę kocha Fleur. Wiedziała, że Francuzka również bardzo mocno kocha jej brata. Westchnęła. Chciała szczęścia Billa, a skoro Flegma go uszczęśliwia, kimże była Ginny, aby stanąć na drodze miłości?
- Zobaczy - odparła z przekonaniem. - Pomogę ci.
- Nie nie musisz... - zaprotestował Bill. - Nie chcę cię wciągać w moje problemy, Ginny... Masz wakacje, odpocznij, dopóki możesz.
- Tak, mam wakacje, ale nie mogę nigdzie wyjść, bo Sam-Wiesz-Kto panoszy się po całej Anglii - mruknęła Ginny - Nie mogę nawet iść do sklepu Freda i Georga, bo mama wariuje z niepokoju. Pozwól sobie pomóc.
- I tak nie możesz mi pomóc, Ginny. Muszę zwrócić ten pierścionek goblinowi, nie ma innej opcji...
Ginny przygryzła wargę. Bill wstał i poszedł do ogrodu, natomiast Ginny intensywnie myślała. Po chwili poszła do swojego pokoju i spojrzała na gablotę, gdzie leżał złoty naszyjnik w kształcie łuski. Westchnęła. Wiedziała już jak pomóc bratu, nie wiedziała jednak jak go przekonać do skorzystania z pomocy.
Po chwili zeszła na dół i dołączyła do Billa w ogrodzie.
- Wiem, jak ci pomóc - zaczęła zdecydowanym tonem - I nie przyjmuję odmowy. Nie będziesz musiał oddawać pierścionka, ani płacić idiotycznych pieniędzy. Dasz mu to - wyciągnęła rękę. Bill spojrzał na dłoń Ginny i oniemiał ze zdumienia.
- Ginny... Co to jest? - spytał
- Prezent od Muriel. Pamiętasz to Boże Narodzenie, podczas którego Fred i George odpalili łajnobomby pod jej krzesłem? - nie czekając na odpowiedź brata, Ginny kontynuowała - w każdym razie zanim to zrobili, ciotka dała mi to. Powiedziała, że, cytuję "Ginewro będziesz to nosiła na swoim ślubie, jeśli jakikolwiek chłopak cię zechce." - skrzywiła się - W każdym razie mi się to nie podoba, chciałam jej do oddać od razu, ale powiedziała, żebym zatrzymała, bo to jest moje...
- Ginny.... Czy ty jesteś tego pewna? - spytał cicho Bill.
- Tak, jestem - odparła ze zniecierpliwieniem. - Słuchaj, nie podoba mi się ten medalion, nigdy nie podobał. Jeśli to dasz goblinowi, sprawa będzie załatwiona, obydwoje będziemy szczęśliwi: ja pozbędę się tego świństwa, a ty nie będziesz musiał oddawać pierścionka Fleur.
- Ale... - zaczął Bill, ale Ginny mu przerwała.
- Słuchaj, jeśli nie weźmiesz tego naszyjnika, wyrzucę go do stawu. - powiedziała ostro - Zrób mi przysługę i zabierz to ode mnie. - odwróciła się w stronę Nory. - Jeśli nie oddasz tego goblinowi, zemszczę się - rzuciła na odchodnym.
Bill długo jeszcze stał w ogródku, trzymając w rękach naszyjnik siostry, przepełniony wdzięcznością i niepewnością. Nie był pewien, czy oddanie medalionu to dobry pomysł, ale wiedział jedno: miał najlepszą siostrę na świecie.
~*~~*~~*~~*~
Powiem szczerze, że ta miniaturka wyszła mi dość dziwnie. Na początku chciałam napisać, że Bill nie wie jak poprosić Fleur o rękę, w następnej wersji Bill podejrzewał, że Fleur go zdradza... Aż w końcu wyszło mi to :D Mam anadzieję, że Wam się podoba :)
Pamiętajcie, nadal przyjmuję zamówienia, jeśli chcecie jakieś miniaturki piszcie śmiało!
I znowu miniaturka świetna. Podoba mi się relacja Ginny z Billem. Ginny też nigdy nie lubiłam (lol, jak Lily), ale w tutaj jest naprawdę przystepna i fajnie mi się to czytało. Mogłabym ją nawet polubić w tej wersji :D
OdpowiedzUsuńBrawo.
o matko, dziękuję bardzo :) <3
OdpowiedzUsuńCzegoś takiego na pewno nigdy nie czytałam, ale jest lekkie i dobre dla oderwania się od innych opowiadań.
OdpowiedzUsuńGinny to taka dobra siostra, jednak przekonanie Billa nie było takie łatwe. Na szczęście Rudzielec ma charakterek.
Piękny pierścionek i napis...
Powodzenia w dalszym pisaniu,
Croy http://black-redstart.blogspot.com/
O matko ten pierścionek... jak go sobie wyobraziłam to po prostu boski!
OdpowiedzUsuńŚwietna mini, no i Ginny jako uczynna siostra, całkiem fajnie ;)