niedziela, 7 września 2014

[004] You can make me wait forever, but I will comeback 1000 times

~*~~*~~*~~*~~*~
Zanim przeczytacie:
Początek opowiadania ma miejsce w roku 1996 kilka tygodni przed Wielkanocą. Remus i Tonks byli w Norze, gdyż była to Kwatera Główna Zakonu Feniksa. Ginny, Ron, Harry i Hermiona są w Hogwarcie, Fred i George mieszkają na Ulicy Pokątnej nad swoim sklepem, a Charlie nadał był w Rumuni, dlatego napisałam "Molly, Artur i Bill już spali". Tonks czekała w Norze na przybycie Remusa z misji, gdyż Lupin umówił się z Dumbledorem, że po powrocie Remus przyjdzie do Nory.
Ah, dla tych, którzy zastanawiają się dlaczego używają telefonów - Remus i Tonks byli półkrwi, więc według mnie używali wszystkich dostępnych środków komunikacji.
 To chyba wszystko, miłego czytania!
~*~~*~~*~~*~~*~

*soundtrack*
Drzwi Nory otwarły się na całą szerokość wpuszczając do środka blask latarni. Był środek nocy, Molly, Artur i Bill już spali; Tylko Tonks siedziała w kuchni i czekała. Remus Lupin wszedł do środka i westchnął. W końcu wrócił z misji.
Na dźwięk kroków Nimfadora drgnęła. Podniosła głowę i spojrzała z nadzieją na drzwi. Poderwała się z miejsca i potykając się, pobiegła do holu.
Stała w futrynie drzwi, patrząc na Remusa, zdejmującego płaszcz, z mieszaniną ulgi, niepewności i radości z powodu tego, że go widzi. Łzy ulgi cisnęły się jej do oczu. Nie zdawała sobie sprawy, że tak bardzo za nim tęskniła, dopóki nie pojawił się z powrotem. Nie mogła się z nim skontaktować, gdyż przez ponad miesiąc Lupin był na misji, wysłany przez Dumbledore'a: miał przeniknąć do społeczności wilkołaków, którzy popierali Voldemorta i szpiegować ich. Było to niebezpieczne zadanie i Tonks z każdym upływającym dniem bała się, że stało się najgorsze.
Wzięła głęboki, urywany oddech, myśląc uspokój się, idiotko. Stoi przed tobą cały i zdrowy nie ma powodów do obaw.... Ale to nie pomagało.
Po chwili Remus zauważył ją ocierającą łzy z twarzy. Podszedł do niej i powiedział cicho:
- Tonks? Co tu robisz o tej porze? Ty... Płaczesz?
Kobieta tylko patrzyła mu w oczy, aż w końcu nie wytrzymała, przytuliła się do niego i rozpłakała się na dobre.
- Myślałam, że już po tobie - szeptała - Bałam się, że cię już więcej nie zobaczę.
Lunatyk zamarł, nie miał pojęcia jak się zachować. Po chwili jednak objął ją i pogładził ją po plecach.
- W porządku, Tonks, jestem tu... - odpowiedział cicho. - Już wszystko dobrze.
Stali tak długą chwilę, a kiedy się od siebie odsunęli, kobieta nadal miała dreszcze. Remus podniósł dłoń i otarł łzy z twarzy kobiety.
- Nie musiałaś się tak zamartwiać - uśmiechnął się lekko. - Wszystko jest w porządku.
Nie myślała, zadziałała instynktownie. Przybliżyła się i zrobiła coś, na co miała ochotę od chwili poznania tego mężczyzny: pocałowała go. Pocałunek był słodki i delikatny, przepełniony uczuciem. Po chwili Remus wplótł swoją rękę w jej rozpuszczone włosy i oddał pocałunek. Tonks pozwoliła, by wsunął język w jej usta. Mężczyzna pogładził ją po całym ciele, jednak po chwili rozsądek zwyciężył nad uczuciami i Remus odepchnął ją lekko.
Tonks spojrzała na niego zdezorientowana.
- Nie możemy - szepnął cicho. - Przepraszam...
Odwrócił się i zniknął na schodach pozostawiając Tonks samą ze złamanym sercem.

Przez kilka kolejnych tygodni Remus unikał jej jak tylko potrafił. Nie pojawiał się w Norze, chyba tylko na spotkaniach Zakonu Feniksa, odrzucał zaproszenia Molly na obiady, mówiąc, że ma jeszcze mnóstwo pracy. Nimfadora próbowała się z nim wielokrotnie skontaktować, ale Lupin nie odpowiadał na żadne wiadomości. Sprawdzała jego dom wiele razy za pomocą Fiuu, teleportowała się do jego ulubionych miejsc, szukała go nawet w Hogwarcie; bez skutku. Nie była już tą samą osobą, którą była wcześniej: nie uśmiechała się tak często, nie żartowała, zamknęła się w sobie. Zmieniła kolor włosów ze swojego ulubionego różowego na mysi, ponieważ nie była już szczęśliwa. Nie potrafiła znaleźć w sobie tej skłonności do żartów, którą miała wcześniej.

Kilka dni po Wielkanocy, Tonks poszła jeszcze raz do domu Remusa i znalazła go siedzącego na schodach z zamkniętymi oczami. Odetchnęła głęboko i odezwała się.
- Ah, więc to jest ta pilna praca, którą musisz wykonać dla Zakonu?
Remus podniósł głowę. Zobaczywszy ją wstał i cofnął się o krok.
Nienawidzi mnie, pomyślała kobieta. Nie chce mieć ze mną nic wspólnego.
Remus spojrzał jej w oczy, przerażony i zobaczył w jej spojrzeniu ból, który usiłowała zamaskować.
- Mogłeś po prostu powiedzieć, że masz ochoty na moje towarzystwo. - dodała. Wszystko jest lepsze od ciszy i nieznośnego czekania, pomyślała.
- Tonks - szepnął Lupin. - Co ty tu robisz?
- Unikasz mnie  odpowiedziała cicho Nimfadora. - Nie odpowiadasz na listy, nie odbierasz telefonu... Chciałam się upewnić, czy wszystko z tobą w porządku.
- W jak najlepszym - mruknął - Nie powinnaś marnować na mnie swojego czasu, lepiej wracaj do domu.
Zignorowała go.
- Dobrze wiesz, że musimy porozmawiać o tym, co się stało -powiedziała pewnym głosem. Te kilka tygodni uświadomiły jej, jak bardzo kochała tego mężczyznę. Tęsknota doprowadziła ją niemal do rozpaczy, ale przysięgła sobie, że będzie o niego walczyć. Nie podda się. - Nie możesz unikać mnie w nieskończoność.
Remus bardzo chciał powiedzieć, że jej nie unikał, ale byłoby to kłamstwem. Westchnął.
- O czym tu rozmawiać? To ty mnie pocałowałaś - powiedział niemal szeptem.
- A ty oddałeś pocałunek! A następnie mnie odepchnąłeś - zawołała Tonks z frustracją. - Dlaczego?
- To raczej ja powinienem zapytać dlaczego mnie pocałowałaś? - Jego głos niepewny, jakby Remus nie wiedział czy to właściwe pytanie. W istocie, nie było.
- Zgadnij - warknęła. Podeszła do niego. - Zgadnij, dlaczego to zrobiłam, dlaczego próbowałam z tobą porozmawiać... Taki jesteś bystry, a nie widzisz tego co masz pod nosem... - spojrzała na niego oczami pełnymi bólu. - Czyżbyś naprawdę nie wiedział?
Lupin westchnął.
- Tonks proszę... Powinnaś sobie znaleźć kogoś innego.
Złapała go za poły płaszcza, zmuszając go, aby na nią spojrzał.
- Nawet gdybym chciała, nie mogę. - powiedziała, patrząc mu prosto w oczy. -Jest już za późno, nie rozumiesz? Nie pokocham innego - potrząsnęła głową. - Nie potrafię.
Serce Remusa stanęło na moment, a następnie zaczęło bić coraz szybciej. Czuł się tak, jakby znalazł się w cudownym śnie, który rzeczywistość przerywa w najbardziej nieodpowiednim momencie. Chciał z nią być ponad wszystko, ale nie mógł pozwolić, aby ta młoda kobieta zmarnowała swoje życie u jego boku. Nie mógł być samolubny i narażać jej.
- Tonks - zaczął cicho. - Jesteś jeszcze młoda, masz przed sobą całe życie. Powinnaś znaleźć sobie kogoś w sowim wieku... Ja jestem dla ciebie za stary, za biedny... Za niebezpieczny. - Położył jej ręce na ramionach. - Nie byłabyś ze mną szczęśliwa. Nie mam dużego domu, brakuje mi pieniędzy. Nie mógłbym cię zabezpieczyć. Nie jestem... - pokręcił głową. - Zasługujesz na kogoś lepszego niż ja.
Tonks wyrwała się w jego uścisku.
- Myślisz, że mnie coś obchodzą pieniądze? - zawołała. Łzy spływały jej po twarzy. - Albo twój status społeczny? Kocham cię idioto, nie rozumiesz? Nie obchodzi mnie czy jesteś wilkołakiem czy centaurem, twój wiek też się nie liczy! Nie ma nikogo lepszego. - dokończyła szeptem. Zaczerpnęła głęboko powietrza i podeszła do niego.  -Spójrz mi w oczy i powiedz, że nic do mnie nie czujesz. Powiedz to, a odejdę i zostawię cię abyś mógł nadal użalać się nad sobą.
Remus spojrzał jej w oczy i zobaczył w nich upór, nadzieję i miłość, którą mu ofiarowała. Odetchnął głęboko i pokręcił głową.
- Nie mogę tego zrobić. Nie mogę...
- Więc dlaczego wciąż mnie odtrącasz? - zawołała z rozpaczą Tonks. - Dlaczego nie możesz zaakceptować faktu, że jestem w tobie zakochana? Tak bardzo ci to przeszkadza? Czy...
- Kocham cię - przerwał jej Remus. - Kocham cię - powtórzył z mocą - i właśnie dlatego nie mogę z tobą być. Nie zasługuję na ciebie.
Tonks napłynęły do oczu łzy wzruszenia. Kochał ją. Reszta nie miała znaczenia.
- Nie obchodzą mnie twoje obiekcje - szepnęła. Wspięła się na palce i dotknęła wargami jego ust. Pocałunek był głęboki i pełen uczucia. Nic innego się nie liczyło, byli tylko oni.
Wątpliwości Remusa wyparowały gdy oddał pocałunek z pasją. Nadal całując kobietę podniósł ją i zaniósł do sypialni. Liczyła się tylko chwila obecna, przyszłość nie miała w tej chwili znaczenia. Pomyślą o niej później. Razem.

7 komentarzy:

  1. Ojej, zawsze uwielbiałam (w końcu obu bohaterów) tą dwójkę. Są tacy idealni, tak doskonale do siebie pasują.
    To co napisałaś? Dżisss, miałam dreszcze i łzy w oczach. (Nie wiem, po co im telefon xd, ale chyba podłapali coś od mugoli xd).
    Cudowna miniaturka.
    Jedynie zastrzeżenia mam do literówek, których dosyć się wkradło do tekstu. Poza tym, PISZ WIĘCEJ. ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. literówki to zmoja zmora, pracuję nad tym ale jak widać nie wyłapałam jeszcze wszystkich :/ Zarówno Remus jak i Tonks byli półkrwi, więc zdecydowałam, że oboje używają mugolskich i czarodziejskich sposobów komunikacji :)
      Ah, dziękuję <3 Naprawdę bardzo się cieszę, że Ci się podobało :)
      Pozdrawiam :)

      Usuń
    2. Serio, cieszę się, że bierzesz się za pisanie miniaturek, bo wychodzą ci genialnie. Ano tak, nie wpadłam na ich krew XD shame on me!
      Literówki to pół biedy, dobrze że wszystko trzyma się kupy :*

      Usuń
  2. Ślicznie i bardzo kanonicznie.
    Jak widać mimo obiekcji Remusa, Tonks za bardzo go kocha by mu darować. To piękna para, o której (chyba) jest mało tekstów.
    Świetnie dobrana piosenka i zmiana Tonks, gdy go nie widziała...
    Czekam na więcej i zyczę weny,
    Croy http://black-redstart.blogspot.com/
    P.S. Co do literówek to jest ich sporo. Myślałaś o becie?
    Tu kilka:
    Powinno być w "swoim wieku" a nie "sowim"
    "mnie odpowiedziała" brakuje myślnika między słowami.
    "mruknął - Nie" brak kropki po pierwszym zdaniu i jeszcze kilka innych przypadków

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki ;) poprawiałam tekst i jak widać nie wyłapałam wszystkiego, dzięki ;)
      Szczerze mówiąc pisalam tekst do piosenki, usłyszałam ją i już wiedziałam co napisać ;) dziękuję za wszystkie uwagi :)

      Usuń
  3. Dzięki za słowa uznania co do mojego bloga :D Masz fajne pomysły i niezły styl. Dobrze budujesz dialogi. Jedyne do czego bym się doczepiła w tej miniaturce to dwa potknięcia, raczej małe błędy logiczne:
    "Stała w futrynie drzwi, patrząc na Remusa, zdejmującego płaszcz, z mieszaniną ulgi, niepewności i radości z powodu tego, że go widzi." - zła kolejność zdań podrzędnych. Wyszło, że to płaszcz był z mieszaniną ulgi, albo że Remus. A chyba to Tonks miała tak się czuć, tak?
    "Mężczyzna pogładził ją po całym ciele (...)" - ja wiem, że może tu się trochę czepiam, ale po całym ciele nie mógł, logicznie rzecz biorąc. Może lepiej pasowały by plecy, albo ramiona.
    Pisz dalej, bo fajnie Ci idzie :D
    Astal

    OdpowiedzUsuń
  4. To było przepiękne naprawdę! Nie wiem czy to przez godzinę tak późną nie umiem nic sensownego napisać czy to Twoje opowiadania zabierają mi mowę, ale raczej to drugie.
    Ten upór Tonks... tak bardzo do niej pasuje. I ta ucieczka Remusa, też typowo jak to on :)
    Dużo weny!

    OdpowiedzUsuń